Blog > Komentarze do wpisu
Powrót Jedi (z urlopu)

Sezon ogórkowy się skończył, bez zbędnych wstępów wznawiam więc aktywność i kontynuuję moje wielkie społeczne dzieło recenzowania/opisywania/przynudzania.

Filmy jakoś mi w te wakacje nie szły, za to rzuciłam się na książki. Chciałabym napisać porządny opis każdej z osobna, ale raczej nie ma na to szans, więc na bhuvanową modłę zrobię to w skrócie i hurtem.

Zadyma w dzikim sadzie – Kiran Desai

Taki troszkę leciutki realizm magiczny w wydaniu północnoindyjskim, w zupełnie niezobowiązujący sposób traktujący o problemie oryginalnych jednostek umieszczonych w świecie gotowych, starannie zdefiniowanych kategorii społecznych. Całkiem wdzięczna całość, lecz jak dla mnie średnio udane zakończenie. Trochę jakby autorka doszła do wniosku, że już starczy tego pisania. Ostatecznie utwierdziłam się w przekonaniu, że czytanie powieści o tematyce indyjskiej nie sprawia mi wcale takiej przyjemności, jak można by się spodziewać. Może gdyby akcja działa się na południu…

Kuzynki – Andrzej Pilipiuk

Zagadka nieśmiertelności w poczciwym, swojskim wydaniu rodzimego autora, który sam sobie ukuł trafne, oczywiście z przymrużeniem oka, miano Wielkiego Grafomana. Pilipiuk serwuje to, w czym jest najlepszy, czyli wdzięczną literaturę kategorii B, która nie rości sobie pretensji do bycia czymkolwiek innym, niż lekka rozrywką, a jednocześnie czuć, że nie pisał tego amator-niedouk. Wykształcenie archeologa potrafi Wielki Grafoman wykorzystać z wielkim wdziękiem i dyskretnie dokształcić czytelnika.

Barbarzyńska Europa – Karol Modzelewski

Dawno już pojedyncza książka nie poszerzyła tak bardzo moich horyzontów! Nie tylko zdobyłam obszerną i dość szczegółową wiedzę dotyczącą praw i obyczajów ludów barbarzyńskiej (tzn. nie greko-rzymskiej) oraz wczesnośredniowiecznej Europy, ale też natknęłam się na stronach owego dzieła na wiele bodźców, do spojrzenia na liczne kwestie historyczne z zupełnie innej perspektywy i z przyjemnością dałam się przekonać do rozstania z kilkoma stereotypami (np. średniowiecznej nietolerancji).

Endymion & Triumf Endymiona – Dan Simmons

Druga połowa cyklu Pieśni Hyperiona w porównaniu pierwszymi tomami (Hyperion & Upadek Hyperiona) wypada słabo. Nie przypadła mi do gustu ostateczna filozofia autora, który jednocześnie chce być i nie być mesjanistyczny. Kupiłam tylko jeden nowy koncept zawarty na grubo ponad półtora tysiącu stron, a już zupełnie nie spodobała mi się zmiana interpretacji pewnych wydarzeń z poprzednich książek, aby dopasować je do nowej wizji. Jednak w szerszej perspektywie książki i tak bronią się jako niezła science-fiction/fantasy. Akcja wciągała, czytało się dobrze, a przede wszystkim nie zabrakło bardzo ciekawych i barwnych postaci (moim faworytem był genialny wręcz jezuita, ojciec kapitan Federico de Soya).

Po zmierzchu – Haruki Murakami

Moje drugie, bardziej od poprzedniego udane spotkanie z popularnym u nas pisarzem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Kilka mniej lub bardziej zwykłych wydarzeń, w których bierze udział kilka mniej lub bardziej zwykłych osób, a wszystko podczas jednej, mniej lub bardziej zwykłej nocy w Tokio. Efektowna prostota, subtelnie zahaczająca o kilka ciekawych zagadnień. Dodatkowo wielki plus za to, że choć praktycznie żaden wątek nie został rozwiązany czy zamknięty, całość odbiera się jako kompletną. Nic dodać, nic ująć.

Ostatnie dni Inków - Kim MacQuarrie

Mała powtórka i uzupełnienie wiedzy z zakresu historii Ameryki Południowej. Krótkie dzieje jednej z największych z utraconych kultur (w momencie wkroczenia Hiszpanów do Peru państwo Tawantinsuyu było bardzo młode – liczyło sobie około stu lat – jednak w jego skład wchodziły znacznie starsze elementy) oraz dość dokładny przebieg jednego z najbardziej bulwersujących i frustrujących aktów destrukcji w historii świata, od pierwszych lat konkwisty, aż po ostateczne stłumienie wielkiego, trwającego całe dziesięciolecia antyhiszpańskiego powstania. Na deser kilka ciekawych informacji o długich poszukiwaniach zaginionej stolicy rebelianckiego państwa – Vilcabamby.

Nigdziebądź – Neil Gaiman

Zastanawiałam się, czemu właśnie to dzieło jest najbardziej popularną powieścią uwielbianego przeze mnie autora. Po przeczytaniu już wiem. Primo – bardzo proste jak na Gaimana przesłanie dające zamknąć w jednym nie tak znowu odkrywczym zdaniu – życie to nie tylko praca, pub i urodziwa narzeczona. Secundo – niepowtarzalny klimat z pogranicza fantastyki i horroru, wyjątkowo pomysłowo zadzierzgnięty na kanwie… planu londyńskiego metra. Tertio – znak rozpoznawczy Neila, czyli zręczne unikanie banałów i jawnej wtórności. A do tego krótkie i treściwe.

Polska Piastów – Paweł Jasienica

Przyjemny podręcznik do powtórzenia i uporządkowania podstaw. Do sięgnięcia po to słusznie osławione dzieło zachęciła mnie po pierwsze lektura Barbarzyńskiej Europy, która dała mi nową perspektywę w spojrzeniu na historię naszej części świata, po drugie nie lubię ekspertów od egzotycznych krajów, którzy nie znają własnej historii i mam zamiar dołożyć starań, by takowym nie zostać.

wtorek, 22 września 2009, tamta_marysia
Komentarze
2009/09/24 08:53:47
Więc nie tylko ja chętniej sięgałam po książki niż po filmy? Może to się rzuciło na nasz rocznik Marysiu ;).
Zainteresowałaś mnie książkami Modzelewskiego oraz MacQuarrie. Wątpię by moja biblioteka je posiadała, ale nie szkodzi przewertować kartoteki.

Wypadałoby poświęcić najbliższą notkę właśnie książce. Tylko trzeba mnie kopnąć w tylną część ciała.
-
2009/09/24 23:40:17
To chyba po prostu takie powietrze było tego lata :) Teraz już mi oglądactwo wróciło.

Och, Modzelewskiego bardzo polecam! Aczkolwiek muszę uprzedzić, że trochę momentami trudna, bo to jednak żadna popularnonaukowa książeczka, tylko dzieło naukowe pełną gębą. Język jest bardzo przystępny i logika wywodu nie ginie ani na chwilę, ale sporo "mądrych" nazw - głównie plemion i ludów - ale da się nad nimi przeskoczyć, nie gubiąc wcale z oczu sensu.

A z półki Amerykańskiej bardzo gorąco polecam "1491. Ameryka przed Kolumbem" Manna. To był poprzedni mój ogromny poszerzacz horyzontów - w bardzo przystępny sposób autor przedstawia bardzo szeroki wachlarz zagadnień, oraz co nie takie częste, bardzo wiele różnych teorii. Pozwala spojrzeć na kwestie obu Ameryk oraz wkroczenia tam europejczyków ze znacznie szerszej perspektywy niż powszechnie przyjęte spojrzenie przez pryzmat samych tylko Inków i Azteków, ewentualnie Majów.
-
2009/09/25 19:02:57
Kurcze, moja biblioteka nie posiada żadnego egzemplarza wspomnianych przez Ciebie autorów. Przyznam, że z chęcią poczytałabym o dawnych kulturach.
Na razie konczę "Tajemnice Ozyrysa" Christiana Jacqa. Musiałam zrobić sobie przerwę, za długie serie nie są dla mnie zbyt dobre. Fajny ten starożytny Egipt.
-
2009/09/25 20:31:52
Może dlatego, że to dość nowe pozycje? Jak masz jakąkolwiek możliwość, to zrób coś w tej sprawie. Zwłaszcza Ameryki przed kolumbem - bo to się najlżej czyta, jak dobrą powieść :D
-
2009/09/26 18:37:57
Mogłabym spróbować porozmawiać z jedną panią. Jednak fundusze biblioteki są nieźle okrojone w porównaniu z zeszłym rokiem. Może w 2010 roku coś wypali.
-
2009/09/26 20:17:22
Trzymam kciuki za dotację na kulturę :D